Tak, tak, mam czasem chwilę melancholijnej zadumy i dziś właśnie jest taki dzień - rocznica ślubu i to pierwsza. Zatem co mi przez ten rok wyszło: chłop mi w sumie wyszedł (jeszcze się nie bijemy i nie mamy gotowego pozwu rozwodowego), Trollesławka mi wyszła mimo, że jest miniaturkowa kopią Radosława (przynajmniej się ojcostwa nie wyprze ;) )
Obiad mi dziś nie wyszedł, bo go po prostu nie robiłam, hehe :)
I taki to sobie dzień był, o.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz