Dziś krótko, bo mam jeszcze trochę roboty ale taki pozytyw dziś był (się uśmiałam): kupić getry, które nie pasują do niczego co masz poupychane w szafach, szafkach, komódkach i szufladkach: można? Pewnie, że można :) i w sumie czas na kolejne zakupy, bo getry ładne są i by się chciało je założyć :)
wtorek, 30 września 2014
sobota, 27 września 2014
Sobotnia chałwa
Dziś oczywiście jak co dzień było sporo pozytywów, ale najważniejszym moim subiektywnym zdaniem była chałwa (i wcale nie z mięsem ;). Tak jest, sobotni targ musiał być zaliczony a tam między lokalnymi rolnikami/plantatorami, chińskimi majtkami i niemiecką chemią znaleźć można malutkie stoisko, gdzie można kupić szare mydło, rajtuzy i chałwę prosto z Ukrainy. No i oczywiście nabyłam drogą kupna ową chałwę za 5 zł, uwielbiam ją, pyyycha. I jak to się smaki z wiekiem zmieniają (albo chałwa się zmienia). W poprzednim ustroju, gdy modne były zakładowe zabawy choinkowe najgorsza w tych ogromnych paczkach, których unieść nie mogłam była właśnie chałwa, wielka, tłusta, nie do zjedzenia. A dziś cieszyłam się jak dziecko widząc Panią Ukrainkę z ukraińską chałwą. Ot pozytywny dzień :)
piątek, 26 września 2014
Pozytywy piątkowe
Mogłabym zacząć, że super piątek, piąteczek, piątunio, ale w mojej obecnej sytuacji to w sumie obojętne jaki jest dzień, codziennie mam piątunio ;) też jest pozytyw.
Ale tymczasem:
1) nie zrobiłam brzuszków (a co) i nawet z tego można zrobić pozytyw, bo zawsze będę mogła zacząć od jutra, hehe :)
2) nie dokończyłam zaczętego jakieś 2 tygodnie temu ciasta, myślicie, że to nie możliwe, żeby leżało tyle czasu nie dokończone ciasto? u mnie jak najbardziej jest i jak je dokończę to się pochwalę, że wyszło, albo nie wyszło i wtedy też będzie pozytyw - nauczka żeby więcej go nie robić.
3)pogoda, tak jest, dla mnie dzisiejsza pogoda była pozytywna - nie musiałam "wyprowadzać" Trollesławy na spacer. Wiem, wiem, okropna jestem (wyrodna matka i w ogóle), ale potrzebny mi był taki leniwy dzień, bez targania wózka z piwnicy, manewrowania między dziurami w chodniku i wracaniu na ostatnią chwilę przez syreną alarmową, bo pora już jeść. Tak więc pogoda była pozytywna.
4) 25 wejść na bloga, no jaja jak stodoła normalnie, niedługo celebrytką będę - blogerka Barbara Furtak w telewizji śniadaniowej, a co :)
I tyle na dziś, widzicie, że z tego co się nie zrobiło też można wyciągnąć coś pozytywnego.
Kilka słów wyjaśnień
Witam was moi drodzy,
na początku należą wam się wyjaśnienia dlaczego taka nazwa bloga: otóż dlatego, że wszystkie inne były zajęte - po prostu. Nie ma co doszukiwać się tu drugiego dna, spisków międzynarodowych czy jakichkolwiek podtekstów. Namówiona przez was (kiepsko u mnie z asertywnością) siedzę i zakładam bloga (z wirtualnymi wynalazkami też u mnie kiepsko) i wymyślam nazwę: jedną, drugą, trzecią, dziesiątą itd. i wszystkie zajęte (każdy już ma jakiegoś bloga?!). I raptem przypomniałam sobie stary skecz: "kamienne twarze - serial brazylijski" i tam była taka kwestia" Dobra kawa, kocham Murzyna" no i jest nazwa bloga :)
Tylko teraz żeby mi się chciało go pisać, eh....
Subskrybuj:
Posty (Atom)