Mogłabym zacząć, że super piątek, piąteczek, piątunio, ale w mojej obecnej sytuacji to w sumie obojętne jaki jest dzień, codziennie mam piątunio ;) też jest pozytyw.
Ale tymczasem:
1) nie zrobiłam brzuszków (a co) i nawet z tego można zrobić pozytyw, bo zawsze będę mogła zacząć od jutra, hehe :)
2) nie dokończyłam zaczętego jakieś 2 tygodnie temu ciasta, myślicie, że to nie możliwe, żeby leżało tyle czasu nie dokończone ciasto? u mnie jak najbardziej jest i jak je dokończę to się pochwalę, że wyszło, albo nie wyszło i wtedy też będzie pozytyw - nauczka żeby więcej go nie robić.
3)pogoda, tak jest, dla mnie dzisiejsza pogoda była pozytywna - nie musiałam "wyprowadzać" Trollesławy na spacer. Wiem, wiem, okropna jestem (wyrodna matka i w ogóle), ale potrzebny mi był taki leniwy dzień, bez targania wózka z piwnicy, manewrowania między dziurami w chodniku i wracaniu na ostatnią chwilę przez syreną alarmową, bo pora już jeść. Tak więc pogoda była pozytywna.
4) 25 wejść na bloga, no jaja jak stodoła normalnie, niedługo celebrytką będę - blogerka Barbara Furtak w telewizji śniadaniowej, a co :)
I tyle na dziś, widzicie, że z tego co się nie zrobiło też można wyciągnąć coś pozytywnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz